Szepty Książek

z miłości do dzieci i książek

Kiedyś sądziłam…

Kiedyś sądziłam…

Kiedyś sądziłam…

Kiedyś sądziłam, że po 30-tce kończy się życie.
Świat staje się wtedy ułożony i stonowany.
Żyłam w przeświadczeniu, że w tym wieku jest się ułożoną żoną, matką, panią domu.

Taki wpajany pogląd który sprawiał, że ludzie w tym wieku byli w moich oczach starzy.
Tymczasem sama jestem „już” po trzydziestce.
Czas minął szybko rysując na twarzy kilka zmarszczek, gdzieniegdzie wyrósł siwy włos(tak, już w tym wieku!).

Są dni kiedy spoglądam w lustro i widzę zmęczoną życiem dziewczynę po wielu przejściach, której nogi trzyma się niespełna czterolatka a do piersi dosysa się kilkumiesięczny brzdąc.
I choć lustro zdaje się nie kłamać, wewnątrz wcale nie czuję się osobą u schyłku życia.

W duchu wciąż czuję się młodą dziewczyną z ogromem planów.
Nadal czuję żądzę wiedzy i szumi mi w głowie od ilości pasjonujących zajęć, którymi chcę zaprzątać myśli.
Kiedyś odkładałam plany na „dorosłość”.
Teraz odkładam je na „kiedy dzieci dorosną”.

I zastanawia mnie czy ta dorosłość w ogóle istnieje.
Może jest tylko wymysłem? Sposobem na odwlekanie tego co w życiu ważne?
Czy zmieniłam się odkąd byłam nastolatką? Dlaczego w mojej głowie  tak świeże są wspomnienia z czasów liceum, zawartych wtedy znajomości i sympatii?

Dlaczego tak dobrze pamiętam czas sprzed dzieci a jednocześnie nie potrafię sobie wyobrazić, że kiedyś ich nie było?

Macie czasami podobnie?

Izabela Erdmann-Waniewska

Posty

No description. Please update your profile.