Szepty Książek

z miłości do dzieci i książek

O miłości do książek

O miłości do książek

O miłości do książek

Mój mąż  imponował mi wielokrotnie (hmmm pewnie dlatego jest moim mężem).
Największe jednak wrażenie zrobił na mnie w dniu powrotu ze szpitala z naszym nowonarodzonym synkiem.
Zawsze opanowany i na wskroś spokojny świeżo „upieczony” tata, w ów cudowny listopadowy wieczór, rozsiadł się wygodnie w fotelu obok kołyski i … zaczął czytać.

Ja, histeryczka, trochę bałaganiara, przejęta nową matki rolą, w co wówczas ręce włożyć niewiedząca – usiadłam obok i słuchałam.
Ten stan trwa po dziś dzień.
Każdego wieczoru, tuż przed snem czytamy synkowi bajki.
Pielęgnujemy ten zwyczaj bardzo troskliwie.

Miłość do książek nie jest wrodzona.
Należy ją rozbudzać powoli, rozbujać, wzmacniać i utrwalać, by stała się oczywistą potrzebą kontaktu.
Początkowo do dziecięcych uszu docierają dźwięki czytanych przez nas słów – wesołe albo smutne, usypiające czy ożywcze.
Potem malec zaczyna te słowa rozumieć, następnie zdania, wreszcie całą opowieść i to jest ten moment, w którym książka staje się bliska i zaczyna kształtować małego człowieka.

Nie będzie czytać ten, w którego domu nie czytają dorośli!!!
Jeśli chcemy, by nasze dziecko myło zęby i ręce, jadło warzywa, uprawiało sport, mówiło „dzień dobry”, doceniało piękno świata, a także czytało – sami musimy to robić!

A teraz najważniejsze – po co czytać dzieciom książki?
Ponieważ w KSIĄŻKACH ZNAJDUJEMY SIEBIE!

Przeglądamy się w nich jak w zwierciadle, w bohaterach rozpoznajemy własną osobę bądź innych ludzi, odnajdujemy emocje, lęki, obawy, pytania, które stawiamy sobie i światu oraz odpowiedzi na nie.
Dzięki temu porządkujemy rzeczywistość, poznajemy normy i reguły, które rządzą światem.
W tym procesie utożsamiamy się z bohaterami, żyjąc poniekąd ich życiem a to doświadczenie staje się później naszym własnym wyposażeniem psychicznym potrzebnym w dorosłym życiu.

Aby zrozumieć otaczających nas ludzi, musimy najpierw zrozumieć siebie. Rola książki jest wówczas nieoceniona.
Ponieważ dziecko samo do lektury nie przyjdzie – my musimy mu ją pokazać.

Twórzmy ludzi głębokich wewnętrznie, pełnych pasji, pytań, ludzi poszukujących.
Inaczej (zabrzmi drastycznie) – będziemy mieli społeczeństwo cymbałów.

Małgorzata Mazurkiewicz

Artykuł

No description. Please update your profile.