Już człowiek-orkiestra, czy jeszcze dziecko?

Już człowiek-orkiestra, czy jeszcze dziecko?

Już człowiek-orkiestra, czy jeszcze dziecko?

Tekst: Agnieszka Grzechynka

 

W poniedziałki basen, we wtorki angielski, w środy szachy, w czwartki balet (a po nim niemiecki), w piątki szkoła muzyczna. Bogata oferta domu kultury? Nie. Coraz częściej tak wygląda grafik zajęć pozalekcyjnych naszych dzieci. I chociaż w ten sposób dajemy im szansę na wszechstronny rozwój, niejednokrotnie przekraczamy granicę zdrowego rozsądku.

 

Moje dziecko da radę, bo jest genialne!

 

Drogi rodzicu, ile razy słyszałeś to zdanie od znajomych? Ile razy pomyślałeś tak o swoim synu lub córce? Zapewne wielokrotnie. Niejedna Asia lub Karolek ma 4 lata i uczęszcza na taką liczbę zajęć dodatkowych, że właściwie nie potrzebuje żadnych zabawek. Poza tym i tak nie ma czasu się nimi bawić. Bez problemu wymieni za to nazwy kolorów w dwóch językach obcych, zaśpiewa gamę i zatańczy podstawowe figury walca. Faktycznie, w dorosłe życie wejdzie z pakietem umiejętności, których pozazdrości mu niejeden rówieśnik. Eksperci przyznają, że danie dziecku szansy na poznanie swoich uzdolnień i wszechstronny rozwój to doskonała inwestycja. Młody człowiek ma szansę sprawdzić w czym jest dobry i odpowiednio wcześnie zacząć rozwijać swoje umiejętności. Warunek jest jednak jeden – rodzic musi umieć odpuścić w sytuacji, gdy dane zajęcia nie sprawiają dziecku przyjemności i są ewidentnie nie dla niego.

 

Psycholog usiadł i zapłakał

 

No dobrze, powiedzą niektórzy – dziecko będzie posiadało wiele praktycznych umiejętności, co jednak z jego psychiką? Zdaniem niektórych psychologów, istnieje duże ryzyko, że presja wywierana na dziecku będzie tak silna, że przestanie radzić sobie ze stresem. Konieczność spełniania oczekiwań rodziców i ewentualne porażki mogą obniżyć jego poczucie własnej wartości i zrodzić postawę buntu. Na szczęście istnieje też druga strona medalu – odpowiednio zbilansowane natężenie zajęć dodatkowych pomoże dziecku radzić sobie z rywalizacją, a także nauczy je organizacji czasu. Wymagana przez harmonogram systematyczność stanie się nawykiem, który pozostanie także w dorosłym życiu. Z badań wynika, że dzieci biorące udział w zajęciach pozalekcyjnych szybciej się uczą i częściej osiągają sukces zawodowy w dorosłym życiu.

 

Złoty środek

 

Osoby dorosłe, które nie miały takiej szansy w młodości, starają się dać swoim dzieciom wszystko to, czego same były pozbawione – w tym możliwość wszechstronnego rozwoju i uczestnictwo w zajęciach dodatkowych. Nie ma w tym niczego nagannego, jednak – droga mamo – to, że zawsze marzyłaś, żeby zostać pianistką, nie oznacza, że Twoje dziecko musi za wszelką cenę te niedoszłe plany zrealizować. Zajęcia dodatkowe są kopalnią możliwości i stanowią doskonałą szansę rozwoju umiejętności malucha, jednak warto wpleść w jego grafik także czas na… bycie dzieckiem. Godziny spędzone na zabawach i bieganiu po podwórku nie są przecież czasem straconym – zwłaszcza, jeśli uczestniczą w tych aktywnościach rodzice. Kursantem szkoły językowej Karolek może zostać zawsze. Dzieckiem – tylko raz w życiu.

 

Izabela Erdmann-Waniewska

Artykuł

Mama dwójki energicznych, charyzmatycznych i wrażliwych dzieci: niemal 5 letniej Zosi i półtorarocznego Irka. Z wykształcenia trenerka Family Lab, zajęć marki Sensoplastyka, pedagog specjalny, polonista, księgarz, ekonomista. Z zamiłowania zachłanna obserwatorka relacji międzyludzkich, miłośniczka książek dla dzieci. Staram się wnosić nową jakoś w otaczający mnie świat podkreślając, że to co najważniejsze to bycie autentycznym i wiarygodnym dla naszych bliskich.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.