Naucz dziecko – i siebie – dlaczego warto być razem

Naucz dziecko – i siebie – dlaczego warto być razem

Naucz dziecko – i siebie – dlaczego warto być razem

 Tekst: Agnieszka Grzechynka

 

Dopiero, gdy wyjechałem do pracy do Londynu zrozumiałem coś, co wydaje się oczywiste. Dziecko rozwija się najlepiej, nie dzięki najnowszym zabawkom, ale rodzicom, który mają czas, by się z nimi bawić” – wyznanie Karola, wzruszające, ale pełne bólu i wyrzutów sumienia dzwoni nam w uszach. Zmusza także do refleksji nad tym, czy niechcący zamiast wspierać – nie hamujemy przypadkiem rozwoju emocji naszych dzieci.

 

Podaruję Ci cały świat

 

Każda mama i tata doskonale zna to uczucie. Ta bezgraniczna miłość, którą przelewamy – lub chcemy przelać – na dziecko. Pragniemy położyć mu u stóp cały świat i zapewnić wszystko to, czego może potrzebować do szczęścia. Wierzymy, że przedmioty materialne sprawią, że będzie szczęśliwe i będzie się zdrowo rozwijać. „Wyjechałem do Anglii by zarabiać więcej” – opowiada Karol. „Nie myślałem o sobie, bardziej o tym, żeby małej niczego nie brakowało. Żeby wystarczyło na lepszy wózek, domek dla lalek, wakacje w Hiszpanii. Znaleźliśmy taki fantastyczny hotel, dedykowany rodzicom z dziećmi. Ale wszystko kosztuje”. Z każdego wyjazdu Karol przywoził córeczce zabawki, o których niejeden maluch morze pomarzyć. Z bólem – i radością – zauważył jednak, że tym, co najbardziej ją cieszy, był sam fakt obecności taty w domu.

 

Tato – bądź dla mnie zabawką interaktywną

 

Psychologowie zgodnie podkreślają, że rozwój emocjonalny dziecka następuje nie tylko w wyniku stopniowego dojrzewania układu nerwowego, ale przede wszystkim wpływu otoczenia. Obecność znaczących osób w jego przestrzeni jest więc ogromnie istotna. Chętnie wierzymy, że zabawki interaktywne doskonale pobudzają zmysły dzieci, nauczą je reakcji na bodźce i będą wspierały rozwój emocji. To wszystko prawda. Warunek jest jednak jeden – rodzice muszą być cały czas obecni. Maluch nie jest w stanie nazwać odczuwanych emocji, ani nauczyć się na nie reagować. Musi czerpać wzór – a jesteśmy nim my – dorośli. Do prawidłowej nauki emocji nie potrzebujemy też wsparcia w postaci tabletów czy skomplikowanych i drogich zabawek. Często wystarczą proste przedmioty – piasek, woda, ciasto, koraliki. Plus odrobina wyobraźni.

 

Wszystkiego można się nauczyć

 

Rodzice często bronią się twierdząc, że nie mają czasu na eksperymentowanie albo że po prostu nie umieją wymyślać zabaw pobudzających rozwój emocji. Pomocne w takich przypadkach mogą okazać się zajęcia dedykowane rodzinom. „Tata lub mama nie musi głowić się jak zaczarować dziecku świat. Wystarczy, że się pojawi u nas wraz z pociechą” – tłumaczy Izabela Erdmann, właścicielka marki Szepty Książek oraz organizatorka warsztatów dla maluchów. „Przygotowujemy wszystkie gadżety, planujemy zabawy i pokazujemy rodzicom jak fajnie spędzać czas z dzieckiem. Z dumą obserwujemy, jak dzieci z zajęć na zajęcia stają się coraz bardziej otwarte, jak uczą się świata podczas zabaw farbą czy ciastoliną. Widzimy też, jak zmieniają się rodzice. Zaczynają rozumieć, dlaczego warto czas spędzać razem i rozwijać dzięki temu także swoje emocje”.

 

Przyp. red. Kolejne warsztaty dla maluchów organizowane przez „Szepty Książek” ruszają już we wrześniu.

Izabela Erdmann-Waniewska

Artykuł

Mama dwójki energicznych, charyzmatycznych i wrażliwych dzieci: niemal 5 letniej Zosi i półtorarocznego Irka. Z wykształcenia trenerka Family Lab, zajęć marki Sensoplastyka, pedagog specjalny, polonista, księgarz, ekonomista. Z zamiłowania zachłanna obserwatorka relacji międzyludzkich, miłośniczka książek dla dzieci. Staram się wnosić nową jakoś w otaczający mnie świat podkreślając, że to co najważniejsze to bycie autentycznym i wiarygodnym dla naszych bliskich.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.