O nas

O nas

O nas

Izabela Erdmann- Waniewska

Zanim zostałam mamą wydawało mi się, że wiem wszystko na temat dzieci.
Przez wiele lat pracowałam jako opiekunka dzielnie krzewiąc w dzieciach miłość do literatury i fascynację światem. Byłam pełna empatii i zrozumienia dla potrzeb małych podopiecznych.
Kiedy na świat przyszła moja córka początkowo utwierdzała mnie w przekonaniu, że wszystko da się osiągnąć przy właściwej organizacji.
Im starsza się stawała tym trudniej było mi zmierzyć się z jej samodzielnością i odrębnością.
Z wielkiej pasji założyłam wtedy swoją działalność i zaczęłam promować wychowanie poprzez szacunek i poszanowanie godności dzieci.
Podjęłam także próbę pracy w przedszkolu jednak szybko zrozumiałam, że to co chciałabym zmieniać to podejście do relacji rodzic-dziecko.
Zaczęłam więc poszukiwania nowej drogi i tak trafiłam na Juula.

Po kilku latach ponownie zostałam mamą i mój świat stanął na głowie.
Oto musiałam nauczyć się ponownie kochać moją córkę, miłością zupełnie inną, mądrzejszą.
Wiele zagadnień znalazło swoje odniesienie w rzeczywistości nadając mojemu macierzyńśtwu zupełnie innego wyrazu.

Z zawodu jestem polonistą po specjalizacji edytorskiej, księgarzem i pedagogiem, trenerem SensopastykiR, właścicielką firmy Szepty książek.
Staram się wspierać rodziców w drodze do lepszego zrozumienia ich dzieci.
Prywatnie żoną programisty, mamą dwójki wspaniałych dzieciaków 4,5 letniej Zosi i rocznego Irka.

Izabela Erdmann – polonistka, pedagog, księgarz,
właścicielka firmy: „Szepty Książek”, prywatnie mama czteroipółletniej Zosi i piętnastomiesięcznego Irka.

Karolina Rucińska

Miałam napisać coś o sobie… Tylko jakoś nigdy nie potrafiłam „z marszu” mówić o sobie. A przynajmniej nie w sposób składający się na szybką „autoprezentację”. Dlatego wolę, by robili to inni – nie ukrywam, że często dowiaduję się o sobie czegoś „prawdziwego” a jednak zupełnie inaczej postrzeganego przeze mnie J Ale ponieważ jednak muszę przedstawić się Wam w kilku zdaniach, napiszę o tym, co czuję „najgłębiej”, z czym najbardziej się identyfikuję myśląc o sobie…

Otóż jestem mamą fantastycznego 2,5 latka, którego narodziny zupełnie zmieniły nie tylko moje priorytety, ale cały mój świat. To właśnie wokół macierzyństwa kręci się teraz mój świat, wszystko, co robię, robię w jego tle. Odkąd pojawił się Filip, stale i intensywnie się uczę… uczę się od Niego i dla Niego, poznaję siebie wciąż na nowo… a może dopiero poznaję siebie.. To Filip sprawił, że stale staram się wejrzeć głębiej, zrozumieć, poczuć… Chcę być dla Niego „dobrą mamą”, wsparciem, bezpieczeństwem, przystanią, przyjacielem… Pod tym względem zapewne nie różnię się od innych mam.

Moja ścieżka zawodowa wcześniej kluczyła zupełnie innymi drogami, głównie torami szeroko pojętego e-marketingu i e-commerce. Teraz między innymi brudzę się wspólnie z Izą i Maluchami podczas Sensoplastyki – stale na nowo odkrywam potencjał tych zajęć i przede wszystkim ich małych uczestników. Zawsze świetnie czułam się w towarzystwie dzieci – nareszcie mam możliwość przebywania z nimi również „zawodowo”, co sprawia mi wiele satysfakcji i radości, niejednokrotnie też frustracji, bo tak dużo chciałabym im dać a nie zawsze jest to możliwe…

Jak każda mama małych dzieci, na co dzień stale borykam się z brakiem czasu – doba jest zdecydowanie za krótka. Jedyne hobby, jakie mogę w nią wpleść to kawa i sen.

Małgorzata Mazurkiewicz

Z wykształcenia filolog oraz absolwentka podyplomowych studiów projektowania graficznego w łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych.  Miłośniczka muzyki i dobrego dizajnu oraz poszukiwaczka rzeczy ładnych. Prywatnie mama 5-letniego legomaniaka i o chwało! – książkofila, który gdyby mógł, odżywiałby się powietrzem i marzeniami.

Książki przybywają do mnie zewsząd. Jedne – by zostać na zawsze, inne – by dalej płynąć i cudze serca poruszać. Ta ich niekończąca się podróż daje mi sposobność, by wśród nich odnajdywać tylko te, za którymi dalej chcę podążać. Strasznym dla mnie jest przerwanie czytania bez żalu, że się nie skończyło, gdyż efektem lektury musi być  coś ponad trudność rozszyfrowania liter. Dlatego –kiedy wpadnie mi w ręce książka, na której warto zawiesić oko – dbam o nią najstaranniej, by czaru tego nie rozproszyć.

Szalenie zależy mi na tym, żeby książki były fundamentem dzieciństwa mojego synka. Aby tak się stało, muszą być pełne emocji. Przetrząsam więc wszelkie zakamarki w poszukiwaniu takowych a pod swoimi strzechami nachalnie szerzę czytelnictwo! Żywię nadzieję, że w tej promocji zechcecie uczestniczyć i przenieść ją, choć po trosze pod swój dach.

Dziś mogę powiedzieć – udało się! Moje dziecko ma oczywistą potrzebę czytania. Oby została z nim na resztę życia.