Opowieści spod oliwnego drzewa-Aida Amer

Opowieści spod oliwnego drzewa-Aida Amer

Opowieści spod oliwnego drzewa-Aida Amer

Opowieści spod oliwnego drzewa

Aida Amer

W odległym Izraelu, a dokładniej w regionie zwanym Palestyna, gdzie wzgórza pachną tymiankiem, a pobliska pustynia drży za horyzontem od gorącego powietrza, znajduje się pewna wioska.
W tej wiosce mieszkają dzieci o czarnych włosach i oliwkowej cerze, które zamiast do kościoła w niedzielę, chodzą do meczetu w piątek. Dzieci te są ostatnią, wierną grupą słuchaczy starej Mirjam — bajarki.
Ta od stu lat opowiada radosne i smutne historie, wspaniałe legendy i najzupełniej w świecie zmyślone banialuki, w które nikt nie wierzy. Robi to jednak w sposób tak dobry, że trudno się od nich oderwać. (Naprawdę!)

Pewnego upalnego dnia, piątka przyjaciół pokazuje bajarce zgubioną przez turystów książkę z bajkami. Choć zapisana jest w nieznanym im języku, to kolorowe ilustracje stanowią punkt wyjścia, do pięciu pięknych historii, które tylko pozornie wydają się nie mieć większego znaczenia.

Aida Amer jako pisarka pół krwi polskiej, pół palestyńskiej, związana jest blisko z kulturą wschodu i doskonale wie co robi, wręczając nam swoją książkę.
Widzimy tutaj wiele płaszczyzn, które stopniowo otwierają się przed czytelnikiem i subtelnie przenikają, tworząc złożoną całość.

Przede wszystkim z pomocą Opowieści spod oliwnego drzewa, możemy poznać życie ludzi z odległego kraju i innej kultury. Na początku jawi się nam ono bardzo egzotyczne.
Każdy, nawet biedny mieszkaniec wioski, prowadzi przydomowy ogród. Mandarynki, figi i oliwki rosną tam tak pospolicie, jak w Polsce jabłonie, grusze i śliwy.
Zamiast bułek z masłem i serem, dzieci jedzą na śniadanie placki chlebowe z jogurtem z koziego mleka lub humusem, skropione oliwą. Im jednak bardziej zagłębiamy się w świat naszych bohaterów, tym więcej znajomych rzeczy zaczynamy dostrzegać.
Dzieci co rano jedzą śniadanie, jak w każdym miejscu na świecie. Później maszerują do szkoły z tornistrami na plecach, gdzie uczą się historii, matematyki i języka ojczystego. W czasie wolnym bawią się telefonami, idą pokopać piłkę, czy postrzelać z procy do puszek po coli.

Kolejnym zabiegiem jest edukacyjna bajka w bajce. W każdym z pięciu rozdziałów, przedstawiony zostaje inny członek grupy przyjaciół i jego problem. Jeden bohater jest chory, drugi biedny, trzeci ma problemy rodzinne i tak dalej.
Mądra Mirjam podpowiada swoim małym słuchaczom, poprzez język bajki, sposób na rozwiązanie kłopotu. Z równą ciekawością śledziłam losy tak bohaterów „zmyślonych”, jak i tych „prawdziwych”.

Język którym posługuje się Aida Amer, kompletnie mnie zauroczył. Jest niesamowicie plastyczny, aż czuje się to upalne słońce, zapach słodkich mandarynek i wonnych ziół, a ślinka sama napływa do ust, na myśl o plackach skropionych oliwą.
Czytając Opowieści spod oliwnego drzewa, czułam się jak wtedy, gdy jako mała dziewczynka słuchałam czytającej mi do snu babci. To było niesamowite uczucie. Język autorki, nie jest też infantylny. Młodsze dzieci mogą mieć problem z nadążaniem za narracją i nie rozumieć wielu słów, dlatego warto zwrócić uwagę na sugerowany przedział wiekowy: 7-14 lat.

Świetnym pomysłem jest przygotowany słowniczek pojęć. Gdy czytelnik zechce sprawdzić, czym jest  meczet, albo kim jest kalif, ma to na wyciągnięcie ręki. Zielnik Iman (jednej z bohaterek), który pojawia się na zasadzie wtrąceń pomiędzy stronami, przybliża nam także egzotyczne rośliny, rosnące w Palestynie.

No i słówko o oprawie graficznej. Jest naprawdę dobra. Kolorystyka — pomarańcz i zieleń — kojarzy się z krajem, o którym czytamy. Z jednej strony gorące pustynie, z drugiej drzewa oliwne. Ilustracje charakteryzują się czystą formą, są nienachalne i nieprzesłodzone. Nie ma ich też zbyt wiele, co wydaje się być zabiegiem celowym.
Jesteśmy przyzwyczajeni, że obecnie wszystko opatrzone jest obrazem. Tutaj otrzymujemy przestrzeń dla wyobraźni.

Jedyne co mogę zarzucić ilustratorce, to, to że bywa zbyt dosłowna. Mogłyby pokusić się o zilustrowanie tego, co znajduje się między wierszami, a czego w  Opowieściach spod oliwnego drzewa, nie brakuje.

Autor: Anna Teodorczyk

Izabela Erdmann-Waniewska

Recenzje

Mama dwójki energicznych, charyzmatycznych i wrażliwych dzieci: niemal 5 letniej Zosi i półtorarocznego Irka. Z wykształcenia trenerka Family Lab, zajęć marki Sensoplastyka, pedagog specjalny, polonista, księgarz, ekonomista. Z zamiłowania zachłanna obserwatorka relacji międzyludzkich, miłośniczka książek dla dzieci. Staram się wnosić nową jakoś w otaczający mnie świat podkreślając, że to co najważniejsze to bycie autentycznym i wiarygodnym dla naszych bliskich.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.